25/26.04 Część I. Słońce powoli chyliło się ku zachodniemu horyzontowi. Gdzieniegdzie unosiły się chmury piętra średniego oraz wysokiego, reszta nieba spowita była mgiełką.

Robiło się coraz ciemniej, na zachodzie, między chmurami zaczynał majaczyć Jowisz, a na wschodzie pojawił się Mars. Chwile później pierwsze osoby szukały gwiazdy polarnej. Wielkie wrażenie zrobił na mnie obraz Jowisza z MAK-a 127. Planeta była ciemna i nie biła swoim blaskiem tak jak ma to miejsce w 10".

Można było dostrzec trochę szczegółów na tarczy, ale co chwile przysłaniały go chmury. Następnie podszedłem do Jacka, tutaj również jawił się obraz Jowisza, tylko o wiele jaśniejszy (synta 10"). Na szczęście Jacek ma w posiadaniu niebieski filtr GSO #38 A. Filtr stłumił blask planety, ładnie eksponując dwa główne pasy i kilka mniejszych. Mars w 10" pokazywał pociemnienia i malutką czapę lodową, w Mak-u podobnie....

Wraz z zapadnięciem nocy astronomicznej teleskopy kierowane były już na obiekty głębokiego nieba. I tak padły w syncie Jacka: M51 wraz towarzyszką, M3, Triplet Lwa i inne obiekty (niestety nie miałem na czym tego zapisać i po prostu już nie pamiętam). Warunki do obserwacji były kiepskie, co chwile przechodziły chmury, raz zasłaniając, a po chwili odsłaniając skrawki nieba. 

Zbliżała się północ, Kacper rzucił pomysł żeby pójść poobserwować przez Sowę która stała na podwórzu. Ku mojemu zaskoczenie nikogo przy niej nie było, cała dla nas! Na pierwszy ogień poszedł oczywiście Jowisz, następny był Mars, piękny, czapa lodowa jak na dłoni... Po chwili zastanowienia postanowiliśmy wycelować teleskop w M13 i tu kompletne załamanie... jaka ona była piękna, rozbita do samego środka... uśmiech nie chciał zejść mi z twarzy, po prostu CUDO!!! Gdy się nacieszyliśmy widokiem gromady kulistej, Kacper skierował teleskop na M57, tutaj również szok. Duże, jasne kółko z ciemnym środkiem. Patrząc przez tak wielki teleskop człowiek sobie uświadamia skąd się biorą nazwy obiektów np. M57 pierścionek lub obwarzanek.      

Chwile później po Kacpra przyjechał ojciec, pokazał mu przez Sowę, Jowisza i Marsa i pojechał do domu, a ja poszedłem spać, była godzina 00:30.

Choć pogoda trochę zawiodła to i tak byłem zadowolony. Natomiast ranek przywitał nas pięknym słoneczkiem, ale po południu całkowicie się zachmurzyło i nic nie zapowiadało tak pięknej nocy...ale o tym trochę później.

UWAGI:

niewyłączone lampy bardzo przeszkadzały w obserwacjach, skutecznie rozświetlając pole obserwacyjne. Jednak wystarczyło tylko zostawić je za jakimś budynkiem i było o niebo lepiej.

26/27.04 Część II. Po południu pogoda zaczęła się psuć, na Sat24 dało się zobaczyć jak od wschodu ciągną i powstają chmury, to był zły znak. Po godzinie 15 niebo było już całkowicie zasnute, a od wschodu słuchać było pomrukiwanie nadchodzącej burzy. Z zbiegiem czasu, pewne już było, że burza przejdzie "bokiem". Dało to możliwość zaobserwowania wyładowań atmosferycznych na zewnątrz. Kilka z nich było naprawdę efektownych, zwłaszcza te podwójne...

Zbliżała się już godzina 20, niebo wciąż zachmurzone, ale teraz na zdjęciach satelitarnych, widać było nadchodzące rozpogodzenie... nadzieja była. 

Czas mijał, a czystego nieba było coraz więcej, tym razem Jacek z swoją syntą 10", Maciek z swoim Bresserem 150/700 powieszonym na EQ6 pro (chyba dobrze pamiętam) i Maks z syntą 8" rozstawili się na podwórzu... Niebo stawało się czyściutkie i pojawiały się pierwsze gwiazdy.
Obserwacje zaczęły się oczywiście od Jowisza. W Sowie planeta prezentowała się bardzo dobrze, widoczna była WCP. Niestety nie można było przyjrzeć się dokładnie, bo za plecami stała kolejka spragnionych widoków astroamatorów. 

Napiszę co widziałem u kogo i jaki obiekt najbardziej mi się podobał ponieważ trochę tego było, a pamięć jak wiadomo ulotna .

Maciek i jego Bresser 150/700:

M3, M13, M37, M36, Triplet Lwa, M104, M35, M81 i 82, M53, M27, M71, M4, M11, M80, M12, M57
Najbardziej podobały mi się w tym sprzęcie chichotki, galaktyki, gromady kuliste malutkie, choć w niektórych rozbite zostawały zewnętrzne rejony 

Jacek i jego synta 10": 

Oprócz większości obiektów z górnej listy (bez kilku kulistych i M104) wpadło :
M 97 z sąsiadką (M106), M109, łańcuch Makariana, epsilony w Lutni, M51 z sąsiadką, NGC 4565 (igła), kompleks Veil`a, M16, M17, M20 oraz NGC 3608, 3607 więcej nie pamiętam. Tu spodobała mi się M57 z filtrem OIII, oraz mgławice w Strzelcu 

Tadek z Łukaszem i OGROMNA SOWA:

W tym miejscu do każdego obiektu napiszę kilka słów od siebie, ponieważ przy tylu calach to już jest inny wymiar rzeczywistości: 
M51- gdy wdrapałem się po drabince i przyłożyłem oko do okularu, to po prostu zamarłem. Tak wyraźnej galaktyki jeszcze nie widziałem. Nie dość, że była ogromna to posiadała potężne, jasne ramiona. Z tego wszystkiego nawet nie zauważyłem jej sąsiadki.

M82- Galaktyka cygaro, któż jej nie zna:) Galaktyka ciągnęła się prawie przez całe pole, poprzecinana przez liczne ciemniejsze fragmenty. Na wprost widoczna była supernowa.

Kompleks Veila- Miotła wiedźmy tak wyraźna i duża, że trzeba było poruszać teleskopem by ją ogarnąć, nie mówiąc już o reszcie kompleksu. Trzeba zobaczyć na własne oczy, bo opisać się tego nie da. 

Padły również mgławice w Strzelu, kilka kulistych, oraz NGC 6888 (półksiężyc), między czasie kilka osób oceniało jasność supernowej oraz gwiazd zmiennych.

Po godzinie 3:30, niebo na wschodzie zaczynało się powoli rozjaśniać, więc postanowiliśmy zakończyć obserwacje.

Podziękowania:
Dziękuję wszystkim, którzy dopuścili mnie do teleskopu, bym mógł również podziwiać to przepiękne zatomskie niebo .
Dziękuję również bardzo Arturowi, za to, że zabrał mnie na zlot.

Dawid Białek


facebook PTMA Szczecin

Login